Subscribe:

czwartek, 11 grudnia 2014

Tiempos locos




Furia jest moim przeznaczeniem
Krzyki mięsa są piękną muzyką
Ulice płyną wezbraną krwią
Depczę płatki rozerwanych ciał

Uciekaj nie patrząc wstecz
umieraj nie patrząc w przód
Zgnij
Lub daj się pożreć

Psy wyją Reqiuem
jaki dziś dzień?
dzień twojej śmierci

Muere un instante, ahora!
Muere sin sentir
Muere sin Dios

Angeles fuman marihuana
Y joder con los demonios



Powietrze wypełniała jakaś dziwna muzyka. Skąd ją znam? Ten uporczywy motyw, nuty drgające w powietrzu, nuty o zapachu nienawiści i prochu, odpowiednie do tego, by przy nich tańczyć, pić, uprawiać dziki, nieskrępowany seks patrząc jednocześnie na czyjąś agonię, ale nie do tego, by w ich akompaniamencie walczyć o życie! Szczekanie psów. Skąd tu psy? To porządne podwórko. Znów ten rytm. Tak brzmi agonia świata. Ta melodia jest szczytem. Nie da się stworzyć nic gorszego, nic trafniejszego, ponad te dźwięki, mające moc samospełniającej się przepowiedni. Idź-zabij-zgiń, idź-zabij-zgiń. A nie, tamto  jest po hiszpańsku. Nigdy nie byłam dobra w językach. W cierpieniu owijającym duszę niczym wełniany koc tak, ale nie w pisaniu. Dum Dum Dum Dum Dum .Całą moją twórczość można by właściwie sprowadzić do tej jednej frazy, bo ona oddaje całe sedno. Dum Dum Dum Dum Dum. To odpowiedź na niezadane pytania.

Podobno w człowieku liczy się wnętrze. Nie zawsze i nie wszędzie. Na przykład ludzkie wnętrzności, schowane pieczołowicie w środku ludzkiego truchła. Wnętrzności które biegają, malują się, spowiadają, kłamią, oszukują, zdradzają, mieszają wódkę z whisky i tequilą. Kiedy umieramy, masze jelita przestają mieć jakąkolwiek wartość, ponieważ, najzwyczajniej w świecie, są niesmaczne. Co innego serduszko. Mmmmm, pycha! Albo płucko. Udo, jeśli bez cellulitu, też może być pyszne, zwłaszcza pieczone na ognisku, z odrobinką koperku czy chociaż pieprzu.

-Jesteś zwykłą dziwką, która spała z trzecim mężem siostry wuja twej kuzynki!
-Nie z trzecim, tylko z drugim. Trzeciemu zrobiłam loda w samochodzie. Nawiasem mówiąc, nie ma czego wspominać. Walnęłam się głową o siedzenie i tyle było z przyjemności.
-Powinnaś była się walnąć w głowę wcześniej.
-I kto to mówi? Kobieta, zarabiała na życie sypiając z marynarzami!
-To były zupełnie inne czasy. Wszystko jest lepsze, niż uczenie tych matołów w podstawówce.
-To czemu wybrałaś polonistykę?
-Chciałam uwieść i poślubić jakiegoś profesora.
-Nie wyszło?
-Po części wyszło. Tylko jego żona się wtrąciła, stara zdzira. A tak dobrze mi szło...
-Pewnie najlepiej ustne egzaminy.
-Ty francuski znasz lepiej niż niejedna Francuska.
-A ty zwiedziłaś cały świat stojąc pod latarnią.
-Nie pod latarnią, moja droga. W luksusowym hotelu.
-Taki on luksusowy jak z ciebie dziewica.
-Ty nawet nie masz pojęcia, co znaczy być dziewicą.
-A ty już dawno zapomniałaś.

Rodzina Kanalettich mogłaby zostać uznana za pierwowzór Mody na Sukces. "Ludzie z kanału", jak mówiono o nich złośliwie, non stop zdradzali się, rozwodzili, żenili, kłamali, szantażowali. Ale i tak największym wstydem dla rodziny miała okazać się Donna, która powróciła na ziemię jako zombie, by bezlitośnie zemścić się na swoim piątym mężu, który po jej śmierci związał się z trzecią kochanką szwagra syna dziadka ze strony matki ciotecznej babci, Eulalii, która swego czasu zdradzała męża z kuzynem wuja matki, mającym zostać księdzem. Donna nie mogła wybaczyć tego swemu mężowi, więc po wyjściu z grobu załatwiła go sztachetą. Żonę swego męża zaś nadziała na pal, przedtem wycinając jej sylikon z piersi ( a było co wycinać).

Donna włożyła wycięty sylikon  w swe nie do końca zgniłe jeszcze piersi i wyruszyła na podryw. Jako że potrafiła perfekcyjnie zakamuflować odór rozkładu używając Chanel nr 6, wkrótce miała dwunastu adoratorów w różnym stopniu rozkładu, z czego najbardziej przydatny miał się okazać tępy bramkarz z pubu, Bazyli, którego komórki mózgowe spotykały się ze sobą tak rzadko, że za każdym razem było to zaskoczenie nawet dla nich samych.

Donna doszła do wniosku, że przy okazji zabije całą swoją (liczną) rodzinę, ponieważ zabijanie jest dużo ciekawsze od siedzenia w spa czy robienia zakupów, a za życia nasza biedna Donna znała tylko takie rozrywki. Po śmierci też odkryła Dark Electro: gatunek muzyki, który ją szczególnie zauroczył.

-Hej panienko, chcesz się zabawić?

Donna nienawidziła, gdy ktoś się tak do niej zwracał, ale Markusowi to wybaczała. Ten na wpół zgniły szkielet zawsze miał mroczne pomysły.

-Co wymyśliłeś?
-Dziś wyślemy na tamten świat kilkaset śmieci. W rytmie twojej ulubionej muzyki.

Oczy Donny zaświeciły zimnym blaskiem. Pragnęła tego spektaklu.

Dog eat dog, just fight or die

Dyskoteka. Pełno młodych, zagubionych ludzi, którzy pragnęli uciec od rzeczywistości, w której na ich oczach trupy wstawały z grobów i harcowały wśród gwarnych ulic, niosąc zniszczenie.

-Zaryglowałem drzwi. Jesteśmy bezpieczni.
-Nie wejdą?
-Na pewno. Możemy pić.

Ktoś przyniósł jakieś tabletki. Wszyscy wyciągali po nie chciwie ręce, połykali i popijali wódką. Mocny towar. Kopało jak cholera. Stan nieważkości w pięć sekund. Odlot. Muzyka leciała z głośników. Najpierw Tic Toc, potem Toca Toca, ale prawdziwe szaleństwo zaczęło się, gdy rozległy się niepokojące dźwięki szyderczego utworu:

Todas estas...personas cyvilizadas...

Cywilizowani ludzie zaczęli się gryźć. Tak po prostu. Krew polała się z rozprutych żył i tętnic, kawałki mięśni utkwiły między zębami. Niektórzy, bardziej przytomni, próbowali się bronić, inni uciekali, ale nadaremnie. Wszystkie drzwi były zaryglowane. Stąd nie było ucieczki. Płacz, wycie, przekleństwa i agonalne wrzaski zlały się w jedno z ogłuszającą muzyką. Jedna z uczestniczek, Lori zwana Myszką, rzuciła się na chłopaka i odgryzła mu jądra, bo przypomniała sobie, że posuwał jej przyjaciółkę podczsas zeszłorocznych wakacji. Potem uciekła do toalety.

Now look at the mirror your ego been destroyed.

Zabiła się wpijając w oczy potłuczone szkło z butelki, którą wcześniej opróżniła jednym łykiem.

Zabawa dopiero się rozkręca...

-I want go to hell!

To zdanie podchwycili wszyscy, którzy jeszcze choć trochę trzymali się na nogach. Alkohol lał się strumieniami. Mężczyźni rzucili się na żywe kobiety (choć nie było to warunkiem) i dali upust swoim żądzom.

I have meeting with the devil

Dziś wszyscy mamy spotkanie z diabłem. Niedawno zabici wstawali, by wziąć udział w orgii. Każdy z każdym, w każdej pozycji. Dozwolone plucie, szarpanie, odgryzanie kawałków ciała, kończyn, wydłubywanie oczu,zjadanie mózgu. Jak się bawić to się bawić!



Lori wstała z podłogi, wyjęła kawałki szkła z oczodołów, umalowała rzęsy i poprawiła usta. Zakrzepła krew pięknie komponowała się ze złotym błyszczykiem, a czarne rzęsy podkreślały puste oczodoły, z których zwisały smętnie jakieś żyły. Teraz to ona będzie albatrosem. Wstając zobaczyła pigułki na podłodze. Wzięła trzy, po czym rzuciła się na pierwszego napotkanego mężczyznę i zaciągnęła go w kąt. Mieli bardzo szybki numerek, po czym ogryzła mu głowę i poszła na parkiet. W ciągu pół godziny zabiła jeszcze trzech. Każdy z jej kochanków po kilku minutach wstawał i szedł się zabawić. Dyskoteka stała się piekłem na ziemi, z którego nie było żadnego wyjścia, prócz kompletnej degradacji. Markus zapoczątkował przeklęty krąg przemian, czy raczej pozwolił odkryć prawdziwą naturę cywilizowanych ludzi...

-Zajebiste. -Donna patrzyła na ten spektakl pijąc wódkę.
-Podoba się ?
-Już dawno nie czułam takiego podniecenia. Już nie próbuję uciec z własnych snów, ponieważ NIE JESTEM CZŁOWIEKIEM.

*********

Więc teraz czuję tylko ból.
To nic, tylko wrażenie rozpadu.
Rozpadam się.
Gniję.
Gniję nie będąc martwą.

Idę w głąb.
Duchy nauczą mnie
jak oddychać, gdy śmierć zeżarła płuca

Gruźlica duszy
gangrena sumienia

Natalia nagle poczuła w sobie ogromną, niewytłumaczalną furię. Spojrzała na otaczające ją zombie z takim obrzydzeniem, że aż instynktownie się cofnęli.

Jej twarz zmieniła się nie do poznania. Z typowo ludzkiej stała się odrażająca, mięśnie opadły odsłaniając żyły i kości, oczy żarzyły się na pomarańczowo, dziko, włosy przybrały postać czerwonych węży gotowych do ataku.

I'm just wanna kill you.
May my words make you fly?

Spektakl, który rozegrał się za chwilę, przeszedł najśmiejsze oczekiwania. Te dzikie oczy sprawiły, że zombie zaczęli płonąć. Nieznośny odór palonych zwłok wypełnił powietrze, drgające w rytmie potępieńczej muzyki. Mahid stał jak zahipnotyzowany, to, co widział nie mieściło się z żaden sposób w jego wizji świata. To, co się działo wewnątrz Natalii było gorsze od jęków, smrodu palonych zwłok, przekleństw, klątw. To, co działo się w niej to prawdziwe malum in se.

No one could hear your pain
it is so obscene
You take a gun in wrong way
Only person who will destroy you
Is you

Kiedy wreszcie opadła z sił poczuła się bardzo słaba i beznadziejna.

Gdzie ja jestem? Dlaczego?









8 komentarze:

Shyness pisze...

Ciekawy blog, postanowiłam nominować Cię do Liebster Blog Award, więcej info pod tym linkiem:
http://shynessinthecity.blogspot.com/2014/12/3-liebster-blog-award.html?m=1 mam nadzieję że przyłączysz się do zabawy, wesołych Świąt!

Natalia Orlika pisze...

Bardzo dziękuję za nominację.

Kari pisze...

Hej :D Twój blog został nominowany do Liebster Award :D Wystarczy wejść w zakładkę "Nominacje". http://thedayidiedtlumaczenie.blogspot.com :)

Kitty K. pisze...

Przerażasz mnie, ale wiersz świetny.
Ile ty masz nominacji? Wow.
Zapraszam do mnie.
http://niemozliwezycie.blogspot.com

Natalia Orlika pisze...

Dzięki za uznanie, na pewno wpadnę.

Julaa itsbeauty pisze...

widzę nowy blog :d Gratuluję :D

Kathy Leonia pisze...

padłam o tych perfumach czytając xd lol chcę takiego chanelka będę nimi odstraszała kursantów joł!

Natalia Orlika pisze...

Ja to mam pomysły... Faktycznie, perfumy byłyby zabójcze.

To nie jest taki nowy blog ale fakt, jeszcze tu nie byłaś, Julia.

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Dzięki Wam mam ochotę tworzyć!!!!

Bardzo proszę o niedodawanie adresów blogów w komentarzach. Każdy komentarz z adresem zostanie skasowany.

Ten blog służy promocji mojej twórczości a nie Twojej reklamie. Jeśli chcesz dodać adres do komentarza, zrób to na moim drugim blogu.